23 maja 2012, Środa

Artykuł

07 sierpnia 2010 (21:00)

Terapia - Słoń w składzie porcelany


Podobno grają w stylu bliźniaczym do kilku (mniej lub bardziej) znanych zespołów. Choć faktycznie ich muzyka może kojarzyć się z dokonaniami popularnych grup gatunków, z którymi są utożsamiani, odpuszczę sobie porównania. Lepiej nie pisać nic, niż udawać znawcę stonerowo-grunge'owych brzmień. Jak na razie znani głównie w swoich okolicach, nie boją się jednak wojować na szerszą skalę. Oto drugi twór spod szyldu bielskiej Terapii.


Album zaczyna się skocznie, żywiołowo. Od pierwszych sekund zespół zapowiada solidną porcję rockowych zagrywek. Zgodnie z tytułem utwór otwierający płytę wywołuje „Roztańczone myśli”. Krótki, bezpośredni, ale mogę go słuchać bez przerwy – ten koncertowy pewniak w niedługim czasie okazał się moim pierwszym faworytem ze „Słonia”. Kolejne utwory nieco spuszczają z tonu, choć dalej jest żywiołowo. Niestety wychodzi na wierzch największy mankament tej płyty. Niektóre kawałki są monotonne, przez co traci się przyjemność z ich słuchania. Jednak w odniesieniu do całości, płyta muzycznie broni się silną ręką. Mocne riffy ustępują czasami refleksyjnym chwilom, zwłaszcza w utworach: „Herbata”, „Gra”, „Napiszę się na nowo”. Takie zróżnicowanie zasługuje na pochwałę, mimo to dalej czuję niedosyt z powodu nikłej wyrazistości części kawałków.
Płyta brzmi bardzo dobrze, jakość nagrań pozwala na swobodne słuchanie w każdych warunkach (nawet ekstremalnych – sprawdzone). Na pewno wpłynął na to fakt, że muzycy sami zadbali o produkcję płyty, nie ograniczeni niczyimi zachciankami. Na uwagę szczególnie zasługują partie instrumentalne w „Napiszę się na nowo” – moim drugim faworycie z krążka. Ekipa Terapii udowadnia, że stać ich na wiele, ale wierzę, że stać ich na jeszcze więcej (poczekajmy cierpliwie na trzecią płytę).
Muszę trochę ponarzekać na wokalistę zespołu. Jego głos, jak w niektórych momentach perfekcyjnie pasuje do muzyki, tak w niektórych jest irytująco wysoki, lub po prostu czysto irytujący. Występuje tu ciekawa zależność, ponieważ najlepsze partie wokalne trafiają się w przypadku tych najlepszych utworów. Jak widać (a przede wszystkim słychać), dobre kompozycje zyskują podwójnie.
Teksty dotyczą spraw niemal przesadnie luźnych. Miłośnicy głębokich, metaforycznych liryk srogo się zawiodą, choć może zadowolą się usłyszanymi tu i ówdzie radykalnymi słowami. Sam uchodzę za takiego miłośnika, ale czy trzeba cały czas być poważnym? Druga część kończącego płytę… „Bez zakończenia” dowodzi, że nie. I przyznam, dobrze się czuję w tej radosnej odmianie.

7/10



1. Roztańczone myśli
2. Sekret
3. Ulice miasta
4. Herbata
5. Oszukałem się
6. Słoń w Składzie Porcelany
7. Sexy Momma
8. Miasto zamroczenia
9. Gra
10. Napiszę się na nowo
11. Więcej
12. Bez zakończenia





Redaktor: Szymon Zelewski, Wyświetleń: 491 [do góry]
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 rock.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!