23 maja 2012, Środa

Artykuł

06 listopada 2010 (20:56)

2010.10.23 - Tides From Nebula, Ketha, Newbreed - Bielsko-Biała


W ramach trasy poprzedzającej wydanie drugiej z kolei płyty, ekipa Tides From Nebula trafiła do bielskiego Rude Boya dokładnie rok po swoim poprzednim koncercie w stolicy Podbeskidzia.
Jako pierwszy support wystąpił NeWBReeD, rozgrzany już, gdy wszyscy weszli do klubu. Doskonale znani przedstawiciele lokalnej sceny wypadli tak samo dobrze, jak na poprzednim koncercie w maju. Gig otworzył utwór „Safety”, który, jeśli wierzyć wpisom na setliście, znajdzie się na piątej płycie zespołu – nagrywanej właśnie w Studio 213. Da się odczuć drobną zmianę stylu, zapowiadaną zresztą od paru miesięcy. W porównaniu choćby z „Child of the Sun”, nowy kawałek jest bardziej zbiorem krótkich motywów muzycznych, niż rozbudowaną, skomplikowaną kompozycją. Polecam śledzić postępy nad „Newbreed-5” (tytuł bardzo-roboczy), może być naprawdę ciekawie.
Dalej pojawiły się najlepsze utwory ze starszych płyt – z „Red” i „Dancing Trees” na czele. Słucha się ich miło, jednak repertuar koncertowy wyraźnie potrzebuje już urozmaicenia, stąd moje ciągłe pytania o trasę po wydaniu nowego albumu, z nadzieją na szerszą prezentację świeżego materiału. Kto jeszcze nie widział NeWBReeD na żywo, niech koniecznie wybierze się na najbliższy koncert.





Ketha, określana często jako „nowy Kobong” (nawet przez kilka osób z jeszcze mało zaangażowanej publiki), okazała się mocnym ogniwem tego wieczoru. Choć nie gustuję w aż tak pokręconych brzmieniach, ich koncert przykuł moją uwagę. Zespół dzięki niesamowitej sprawności instrumentalnej i dopasowanemu wokalowi dość szybko odniósł sukces – jest rozpoznawalny wśród fanów technicznego grania. Ilu z nich znalazło się pod sceną? Nie wiem, ale niektóre utwory poruszyły nawet największych sztywniaków; znalazło się też kilka osób widocznie zafascynowanych Kethą. Ten zespół również pracuje nad płytą studyjną – myślę, że warto będzie ją poznać, niekoniecznie będąc wyznawcą ekstremalnych brzmień. Chociaż są kojarzeni z wybitnie rytmicznymi riffami, znajdzie się też miejsce na dobrą melodię. Podziwiam gitarzysto-wokalistę grupy, znanego pod pseudonimem mR.trip – facet odgrywa dwie naprawdę trudne role jednocześnie.





Ostatnim zespołem, którego najnowszy album ujrzy niedługo światło dzienne (zgadali się, czy co?) jest Tides From Nebula – wyjątkowa formacja, utożsamiana czasami z dość niszowym gatunkiem post-rocka. Ich muzykę można krótko opisać jako zróżnicowaną i klimatyczną, głównie łagodną, choć trafiają się poszarpane struktury. Przykładem niech będzie tu zagrany jako drugi „Higgs boson”.
Fakt, że zespół gra muzykę wyłącznie instrumentalną, sprawia, że słucha się jej całkiem inaczej niż „standardowych” utworów. Wydanie długogrającego krążka jako debiutu było doskonałym posunięciem – od razu wiedziałem, czego spodziewać się na koncercie. Mało tego – okazało się, że muzyka TFN brzmi na żywo jeszcze lepiej. Zniechęconym zawartością płyty polecam skorzystać z listopadowych koncertów, zanim Warszawiacy pojadą w świat.
Setlista zawierała mniej więcej po równo materiału z albumu „Aura” i nowego krążka, przy lekkiej przewadze debiutu. Sama płyta, choć jest już gotowa, pozostaje wielką tajemnicą. Jedyne co o niej wiadomo, to właściwie utwory grane w trakcie tej trasy. Grupa raczej nie odbiega od prezentowanego wcześniej stylu, trudno się dziwić – w końcu to on bezpośrednio wpłynął na błyskawiczne wychwycenie zespołu, nie tylko przez media polskie.
Nie będę rozdrabniał występu Tidesów na szczegóły. Miło jest widzieć na scenie tak dojrzałych muzyków, którzy nie udzielali się wcześniej w innych znanych formacjach. Emocje w najczystszej postaci płynące z głośników, pięknie opowiedziana „tragedia Josepha Merricka”. A do tego ciągłe podziękowania i niesamowity, frippowski spokój w głosie gitarzysty mówiącego do jedynego na scenie, ustawionego z boku mikrofonu wokalnego. Nagłośnienie sprzyjało rozkoszowaniu się koncertem, jeszcze bardziej uwypukliło profesjonalizm zespołu. Powiem tylko, że czegoś takiego jeszcze nigdy wcześniej nie słyszałem – i powinno to wystarczyć za rekomendację zespołu Tides From Nebula. Oby więcej takich wydarzeń w moich rodzinnych stronach.




[zapraszamy do obejrzenia galerii]








Redaktor: Szymon Zelewski, Wyświetleń: 466 [do góry]
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 rock.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!