23 maja 2012, Środa

Artykuł

17 listopada 2010 (23:36)

Wywiad z Moniką - wokalistką zespołu Ciryam....

Kobiece pogawędki nigdy nie kończą sie po kilku zdaniach. Wywiad z Moniką, wokalistą zespołu CIRYAM, to zatem esencja długich dywagacji muzycznych… i nie tylko. Zapraszam…


Ilona „Szefowa”: Ciryam – gotyk, progresja, rock, power metal… Ciężko jednoznacznie określić „miejsce brzmieniowe” Ciryam. Jak Ty byś je ujęła?

Monika: Dokładnie tak samo, tyko w nieco innej kolejności, muzyka Ciryam to hybryda progresywnych dźwięków wplecionych w zestaw power-gotyk-new metalu-rocka.
Nie jest jednoznaczna, co pozwala nam wyrazić siebie i przekazać szerszemu gronu odbiorców.

Ilona „Szefowa”: Jedyna kobieta w zespole, wokół 5 facetów. Jak się Wam współpracuje? Dajesz rade przebić się przez męskie grono? A może u Was rządzi totalna demokracja i nie ma potrzeby uderzać pięścią w stół, by uzasadnić swoją rację?

Monika: Nie odczuwam tej przewagi testosteronu...  Traktujemy się na równi jak kumple. Z facetami współpracuje się zawsze dobrze więc nie było potrzeby używać pięści, gdy chciałam coś powiedzieć to mówiłam i tyle.

Ilona „Szefowa”: Od wielu lat śpiewasz w zespole. Jakie były początki. Kto Cię do niego „zagarnął”?

Monika: O! To już 10 lat od pierwszej mojej próby w Ciryam (wtedy jeszcze „Ardor”), na którą zabrał mnie gitarzysta Robert, wtedy się poznaliśmy, ale słyszał mnie już wcześniej podczas mojego występu na WOŚP-ie. Uznał, że takiego właśnie wokalu potrzebują. I tak zaczęła się moja przygoda z zespołem 

Ilona „Szefowa”: Od razu wiedziałaś, że to jest właśnie to co chcesz śpiewać, że ten repertuar pozwoli Ci wyrazić własne „ja”?

Monika: Jako młoda, lekko zbuntowana, zwariowana nastolatka trafiłam w sedno, to były moje klimaty. Ogólnie mówiąc repertuar repertuarem... lubię śpiewać i wyrażać siebie nie tylko w takim gatunku muzycznym. Jednak ta forma ekspresji i wyrażania uczuć poprzez muzykę rockową sprawia mi olbrzymią przyjemność i jak na razie nie chciałabym tego zmieniać.

Ilona „Szefowa”: Jak jest u Ciebie z warstwą tekstową utworów. Sama je piszesz, masz doradcę, a może każdy wnosi coś swojego nie tylko do muzyki ale także osnowy tekstu?

Monika: Pisanie tekstów nie jest moją mocną stroną, tu zawsze zwracam się o pomoc do Roberta, to zdecydowanie jego domena, czasem piszemy wspólnie (tak było na płycie „Człowiek motyl”) lub adoptuje pomysły, zwroty, które napisał wcześniej Robert. Jego teksty inspirują mnie, odbieramy na podobnych falach i na podobnym progu wrażliwości, więc w tej kwestii nie mieliśmy nigdy problemów.



Ilona „Szefowa”: A jak z fanami, a raczej ich męską częścią? Dawałaś autografy na „dziwnych’ miejscach, bo czasami fani potrafią naprawdę zaskoczyć pomysłami…

Monika: Hmm, zależy co według Ciebie jest dziwnym miejscem... bo dla mnie każde miejsce jest dobre na „pamiątkę”, he, he.

Ilona „Szefowa”: Traktujesz zespół jako odskocznię od codzienności, czy rodzaj pracy w której trzeba dać z siebie 110% możliwości? A może jedno i drugie…

Monika: Praca na 110 % to norma, ale to również odskocznia i uzależnienie, które daje ten dreszcz emocji, te emocjonujące momenty, chwile nakręcające i dające silę do dalszej pracy... coś niesamowitego...

Ilona „Szefowa”: Częste wyjazdy Cię nie męczą? Jesteś wokalistką, kobietą pracującą, mamą… To chyba nie takie proste podzielić obowiązki między te 3 kwestie.

Monika: Wszystko jest możliwe do pogodzenia, jakby doba trwała 34 godziny byłoby łatwiej, trwa jednak 24 h i trzeba się wyrobić. Przynajmniej mam to poczucie, że wykorzystuje swój czas na maksa i nie wyobrażam sobie życie bez tego, z nudów bym umarła...

Ilona „Szefowa”: Jeśli jesteśmy przy koncertach, który z tegorocznych wspominasz najlepiej?



Monika: Każdy był wyjątkowy i niezapomniany, choć RockFestiwal w Cieszanowie jest na czele, OpenMindFest, a także koncert z Roman & KAT, a Closterkeller z pewnością będziemy wspominać długo...

Ilona „Szefowa”: Był stres przed występem z Epicą? 2 wokalistki na scenie więc zaraz zaczynają się porównania…

Monika: Stresik jest zawsze, ale pozytywny – mobilizujący i nie z powodu porównań, śpiewamy całkowicie inaczej, inne barwy głosu, a każdy ma inny gust, inne oczekiwania. Tu chodzi raczej o to, żeby wystąpić dobrze, zagrać tak jak mamy zagrać, zrobić dobre wrażenie, zyskać nowych fanów.
Koncert z Epicą... niezapomniane chwile, emocjonujące przeżycie. Epica to już marka światowa, ma wiele fanów, a wokalistka to już kolejna pani w szeregach zespołu, więc myślę, że i ona była lekko spięta... zresztą jak każdy kto nie olewa swojego słuchacza i oddaje siebie na scenie poprzez emocje.

Ilona „Szefowa”: Na jakim etapie jesteście obecnie w Ciryam? Przygotowania nowego materiału trwają, nad czym się zatem skupiacie przede wszystkim…

Monika: Powoli zabieramy się za przygotowanie aranży pod nowe numery, skupiamy się na wszystkim – nad kompozycją, brzmieniem, melodią, tekstami czyli po prostu nad wszystkim.

Ilona „Szefowa”: Widziałam, że czynnie współpracujesz firmami odzieżowymi. Na koniec, zdradź kilka słów na ten temat.

Monika: Tak w 2009 roku współpracowałam ze sklepem odzieżowym Restyle (www.restyle.pl), wykonaliśmy sesję zdjęciową, którą można obejrzeć na naszej stronie w dziale galeria – sesje.
W 2010r. rozpoczęłam współprace z Evildolls, sklep z ciuszkami rockabilly, cyber, goth, lolita, emo (www.evildolls.pl). Serdecznie zapraszam na stronę sklepu, największy wybór odzieży firmy „punkrave”. Fotki w ciuszkach ze sklepu Evildolls wykonane podczas koncertu Ciryam w Rzeszowie wraz z zespołem Closterkeller już niebawem na naszej stronie internetowej.



Redaktor: Ilona Matuszewska, Wyświetleń: 1233 [do góry]
Sklep - towar powiązany z artykułem
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 rock.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!