|
Artykuł
17 listopada 2010 (23:36)
Wywiad z Moniką - wokalistką zespołu Ciryam....
Ilona „Szefowa”: Ciryam – gotyk, progresja, rock, power metal… Ciężko jednoznacznie określić „miejsce brzmieniowe” Ciryam. Jak Ty byś je ujęła? Monika: Dokładnie tak samo, tyko w nieco innej kolejności, muzyka Ciryam to hybryda progresywnych dźwięków wplecionych w zestaw power-gotyk-new metalu-rocka. Nie jest jednoznaczna, co pozwala nam wyrazić siebie i przekazać szerszemu gronu odbiorców. Ilona „Szefowa”: Jedyna kobieta w zespole, wokół 5 facetów. Jak się Wam współpracuje? Dajesz rade przebić się przez męskie grono? A może u Was rządzi totalna demokracja i nie ma potrzeby uderzać pięścią w stół, by uzasadnić swoją rację? Monika: Nie odczuwam tej przewagi testosteronu... Traktujemy się na równi jak kumple. Z facetami współpracuje się zawsze dobrze więc nie było potrzeby używać pięści, gdy chciałam coś powiedzieć to mówiłam i tyle. Ilona „Szefowa”: Od wielu lat śpiewasz w zespole. Jakie były początki. Kto Cię do niego „zagarnął”? Monika: O! To już 10 lat od pierwszej mojej próby w Ciryam (wtedy jeszcze „Ardor”), na którą zabrał mnie gitarzysta Robert, wtedy się poznaliśmy, ale słyszał mnie już wcześniej podczas mojego występu na WOŚP-ie. Uznał, że takiego właśnie wokalu potrzebują. I tak zaczęła się moja przygoda z zespołem Ilona „Szefowa”: Od razu wiedziałaś, że to jest właśnie to co chcesz śpiewać, że ten repertuar pozwoli Ci wyrazić własne „ja”? Monika: Jako młoda, lekko zbuntowana, zwariowana nastolatka trafiłam w sedno, to były moje klimaty. Ogólnie mówiąc repertuar repertuarem... lubię śpiewać i wyrażać siebie nie tylko w takim gatunku muzycznym. Jednak ta forma ekspresji i wyrażania uczuć poprzez muzykę rockową sprawia mi olbrzymią przyjemność i jak na razie nie chciałabym tego zmieniać. Ilona „Szefowa”: Jak jest u Ciebie z warstwą tekstową utworów. Sama je piszesz, masz doradcę, a może każdy wnosi coś swojego nie tylko do muzyki ale także osnowy tekstu? Monika: Pisanie tekstów nie jest moją mocną stroną, tu zawsze zwracam się o pomoc do Roberta, to zdecydowanie jego domena, czasem piszemy wspólnie (tak było na płycie „Człowiek motyl”) lub adoptuje pomysły, zwroty, które napisał wcześniej Robert. Jego teksty inspirują mnie, odbieramy na podobnych falach i na podobnym progu wrażliwości, więc w tej kwestii nie mieliśmy nigdy problemów. Ilona „Szefowa”: A jak z fanami, a raczej ich męską częścią? Dawałaś autografy na „dziwnych’ miejscach, bo czasami fani potrafią naprawdę zaskoczyć pomysłami… Monika: Każdy był wyjątkowy i niezapomniany, choć RockFestiwal w Cieszanowie jest na czele, OpenMindFest, a także koncert z Roman & KAT, a Closterkeller z pewnością będziemy wspominać długo...
Redaktor: Ilona Matuszewska, Wyświetleń: 1233 [do góry]
Podobne
ARTYKUŁY
|
Wywiady
Relacje
Recenzje
Statystyka
|