|
Artykuł
16 sierpnia 2010 (23:30)
30.07-01.08.2010, Kostrzyn n. Odrą - WOODSTOCK RALLY 2010
Dzień I - 30.07.2010 Inauguracji muzycznej sceny dokonała grupa GOVI umiejętnie łącząca takie klimaty jak jazz, fusion i rock. Ich instrumentalna muzyka doskonale i sympatycznie wprowadziła słuchaczy w klimat tego wieczoru. Po krótkiej przerwie część muzyków tej gorzowsko - witnickiej ekipy powróciło na scenę jako MOCSQUAD. Wiem, że jesteśmy twardymi rockmanami, portal ten jest stricte rockowy, a "prawdziwy" rockers gardzi rapem i hip hopem. Jeśli jednak jesteście w stanie odłożyć te bezsensowne stereotypy i potraficie docenić muzykę na naprawdę wysokim poziomie, to polecam odwiedzenie któregoś koncertu tej ekipy. Muzyczny kolaż rapu, funky, dubu i paru innych stylistyk spodobał się motocyklowej publiczności, która co się rzadko zdarza ruszyła nawet do tańca. Niestety MOCSQUAD zagrał z taką mocą, że w pod koniec koncertu zabrakło jej w kablach i muzycy musieli pakować sprzęt w totalnych ciemnościach. Dzień II - 31.07.2010 Takich "prądowych" niespodzianek nie było sobotniego wieczora. Główny dzień zlotu upłynął w klimatach melodyjnego rocka i skocznych punk rockowych piosenek. Zespół 6 RANO z Warszawy mimo, iż grał dla niewielkiej publiczności przyłożył się do swojego występu. Mimo kilku niewielkich muzycznych wpadek, chłopaki zagrali sprawnie i rockowo przekazując w swoich piosenkach rzeczywisty cel jaki im na scenie przyświeca - oddawanie chwały Bogu. Nie było jednak żadnego kazania i moralizowania. Warszawiacy po prostu otwarcie zaśpiewali o rzeczywistym sensie swojego życia, a że ozdobili to miłym dla ucha rockiem to chyba jeszcze bardziej działa na ich korzyść. Publiczność rozkręcili za to na maxa poznaniacy z BURNERS INC. Melodyjny kalifornijski punk rock znalazł wielu adresatów, którzy wzbili w scenicznym namiocie niezłe tumany kurzu. Nigdy nie słyszałem wcześniej tej kapeli, ale jeżeli każdy ich koncert tak wygląda, to myślę, że mają oni w sobie niesamowity potencjał sceniczny. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś ich zobaczę w wersji live. Podobnego zdania była chyba publika, która nie za bardzo chciała wypuścić ich ze sceny, zmuszając do dwóch bisów. Dzień III - 01.08.2010 Ostatni dzień imprezy upłynął pod nutą ekstremalnych dźwięków. średnio było niestety z widownią, no ale cóż... konkurencja była spora. W tym samym czasie na dużej scenie produkowała się m.in. Armia. Dla motocyklistów zagrali jako pierwsi warszawiacy z NEVERDIE. Ich rasowy death metal z nietypowym, bo chrześcijańskim przekazem pozwolił jednak przyciągnąć pod scenę kilku wielbicieli trzepania "piórami". Ekipa zaserwowała ok. 10 swoich autorskich kawałków, jak m.in. "List", "Demony" czy "Fight" wchodząc również w interakcję z publicznością. znakomicie się spisali wprowadzając słuchaczy w równie ostry gig HOPE AGAINST HOPE z Zielonej Góry. HOH to stosunkowo rozpoznawalna marka na polskiej scenie hc. Jednak chyba jako nieliczni tak otwarcie i radykalnie manifestują swoją wiarę w Jezusa Chrystusa, dzieląc się swoimi przemyśleniami w tym temacie ze słuchaczami. dlaczego to robią? Wystarczyło posłuchać krótkiego świadectwa Pyzdry (voc.), aby zrozumieć, że ich utwory pokazują ich prawdziwe oblicza i nie jest to żadna poza. ekipa promuje obecnie swoją ep'kę "Carry Me Home" i mam nadzieję, że jeszcze niejedną płytę będą na koncertach promować. Na scenie są po prostu świetni. Ekstremalny wieczór zakończył trzy dni muzycznych zmagań na Woodstock Rally 2010. Scena muzyczna na wiosce motocyklowej zaliczyła swoją premierę i pomimo bardzo wahającej się frekwencji została ciepło przyjęta przez uczestników zlotu. Pozostaje mieć nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej.
Redaktor: Wojciech Caruk, Wyświetleń: 463 [do góry]
Podobne
ARTYKUŁY
Sklep - losowe towary
|
Wywiady
Relacje
Statystyka
|