13 stycznia 2011 (19:16)
mamy ''misję od Boga'' - wywiad Zbigniewem Szatkowskim z zespołu VOTUM
| | |
|

| |
| | |
1. Za nami 2010r. jak go podsumuje zespół VOTUM?
Zbigniew Szatkowski: To był dobry rok. Rok wyciskania cytryny. I mimo tego, że jak co roku musieliśmy zmagać z mnóstwem "technicznych trudności" to zaliczyliśmy sporo bardzo przyjemnych koncertów, zarówno tych mniejszych, jak i większych. Mieliśmy przyjemność dzielić sceny z taki gwiazdami jak Opeth, Korn, Anathema, Katatonia, Pain of Salvation, Airbag, Ozric Tentacles, Riverside - to było dla nas duże wydarzenie i to skondensowane w kilka miesięcy. Metal Hammer Festival w Spodku, Inorock, Progressive Nights w Lublinie. Zagraliśmy sporo bardzo dobrych sztuk z mnóstwem rewelacyjnych wschodzących gwiazd sceny polskiej. Wiele dobrych rzeczy, które z pewnością trzeba powtórzyć. Myślę, że passa Votum to dopiero początek. Czasami mam poczucie, że - cytując jeden z moich ulubionych filmów - mamy "misję od Boga" i mam nadzieje, że nie zaliczmy takiego finału jak bohaterowie wspomnianego "Blues Brothers". Realizujemy rzeczy planowo - mamy dość dobre pojęcie czego chcemy i staramy się to krok po kroku wdrażać w życie. Nie jest to najszybszy, nomen omen, progres, ale nie ma tkwienia w miejscu. Cały czas idziemy do przodu.
2. Zostańmy jeszcze przy koncertach festiwalowych. Czy granie na tak dużej scenie rozpaliło Wasze apetyty na przygotowanie wielkiego własnego show na tak duże sceny i zaprezentowanie całemu światu?
Zbigniew Szatkowski: Duże sceny rządzą się swoimi prawami. Harmonogram jest bardzo napięty, stres udziela się wszystkim. Jest sporo pośpiechu, jest też dużo dłubania się ze sprzętem, znacznie więcej niż w przypadku scen mniejszych, ale jest to również kompletnie inna jakość grania. Nie zrozum mnie źle, małe kluby mają swój czar - jest bliskość publiczności, bezpośredni kontakt z ludźmi, którzy przyszli Cię słuchać, co jest w
większości przypadków fantastycznym przeżyciem. Ale zobaczyć falujący kilkutysięczny tłum, w którym wiele osób zna twój repertuar to fantastyczne przeżycie. Niesamowita sprawa. Od dawna planowaliśmy "zdobywanie świata poza granicami naszego pięknego kraju" - od samego początku, gdy powstawało Votum mieliśmy pewność, że na Polsce się nie skończy. To część tego planu, o którym wspominałem wcześniej. The world is not enough. Mam nadzieje, że prędzej niż później zabierzemy manatki z dużą częścią materiału w świat.
Obydwa krążki zebrały fantastyczne recenzje za granicą. Powiem nawet, że przeszło to nasze najśmielsze oczekiwania. Trzeci album będzie dobrym momentem, by przekroczyć granicę nie tylko w postaci płyt wydanych przez zagraniczne wytwórnie.
3. Swoją twórczość bo nie możemy ograniczać się tylko do muzyki ponieważ całość tworzy muzyka, tekst jak również wizualizacja określacie metafiction uważasz że w pełni to określenie oddaje to co tworzycie?
Zbigniew Szatkowski: Mam nadzieje, że tak. Maciek, nasz wokalista, przykłada bardzo dużą wagę do warstwy tekstowej. Za każdym razem kiedy zasiadamy do robienia materiału zbieramy się wspólnie, dyskutujemy i rzucamy pomysły dotyczące tego jak mógłby wyglądać koncept kolejnych krążków, często Maciek ma już zalążki niektórych tekstów lub wstępne pomysły na tematykę. Później dopracowujemy szczegóły, zastanawiamy się nad tym czy dałoby się rozwinąć całość o dodatkowe aspekty. W przypadku "Time must have a stop" oraz
niektórych utworów "Metafiction" były to wizualizacje pokazujące szczegóły historii, czasem są to jeszcze dodatkowe teksty "objaśniające" znajdujące się w książeczce płyty, w przypadku "Metafiction" mieliśmy również blog "płytowy" na którym zamieszczaliśmy pracę, zdjęcia, grafiki, różnych artystów zainspirowanych konceptem albumu i dodatkowo namówiliśmy chłopaków z Mindfield na pracę graficzno-wizaulizacyjne, które były prezentowane podczas kilku koncertów. Generalnie staramy się dbać o oprawę muzyki innymi elementami. W Polsce takie wizaulizacyjne sprawy są ciągle niezbyt popularne, zakładam, że zmieni się to dość szybko.
4. Jak już wspomnieliśmy za nami stary rok jakie postanowienia na nowy rok?
Zbigniew Szatkowski: Dla zespołu to będzie rok finalizowania wielkich planów. Ale mam też kilka przyziemnych, prywatnych jak: Wymyślić metodę by ptaki gniazdujące nad parkingiem przestały srać na mój samochód. Preferowanie bez odwoływania się do trucizn, wnyków czy broni automatycznej.
5. Wasze płyty są koncepcyjną produkcją jaką nową historię opowie nam trzeci album?
Zbigniew Szatkowski: Koncept już powstał, ale na razie jest zbyt wcześnie by zdradzić jego szczegóły. Z przyjemnością porozmawiamy o tym, gdy będziemy już w trakcie nagrań. To będzie chyba najlepszy moment na rozmowy o ogółach i detalach.
6. Czy tworzenie kolejne koncepcyjnej produkcji wspomoże Mindfield?
Zbigniew Szatkowski: Istnieje duża szansa, że tak. Jeszcze nie mieliśmy okazji rozmawiać z chłopakami na ten temat, wolelibyśmy zaprezentować im trochę materiału, pogadać o tym, byśmy wszyscy wiedzieli na czym stoimy i co chcielibyśmy wspólnie osiągnąć. Do tej pory właśnie tak przepracowaliśmy okładki, booklety, wizualizację oraz inne prace graficzne i designowe, które dla nas tworzyli. Metoda warsztatowa sprawdzała się wcześniej i wiem, że to strzał w dziesiątkę.
7. W jaki obszary i klimaty dźwięku zaprowadzi nas nowa płyta?
Zbigniew Szatkowski: Nikt tego nie wie. Jest teraz sporo rzeczy, które siedziały nam w głowie od jakiegoś szeroko pojętego czasu i być może teraz będzie okazja, żeby coś z tych rzeczy zrealizować. Ja mam kilka fajnych
pomysłów na granie ciut bardziej elektroniczne niż do tej pory i mam w rękawie kilka fajnych propozycji z tej dziedziny. Adam Kaczmarek sypie ostatnio niezłymi riffami jak z rękawa i kilkukrotnie już po przesłuchaniu
wstępnych nagrań złapaliśmy się na tym, że patrzeliśmy po sobie z uśmiechami i zawisało pytanie "to ciągle my?". Będzie więc trochę inaczej niż poprzednio. To co chcemy uzyskać to z pewnością melodie, mistykę i moc.
Trochę inaczej podejdziemy do nagrań, rozkładu sesji i prac finalizujących by nieco "uspokoić" nerwy przy realizacji trójki - mam szczerą nadzieje, że będzie więcej równowagi niż przy poprzednich sesjach. Trochę więcej snu, trochę więcej czasu i mniej "wiszących nad głową deadlineów".
8. Skąd czerpiecie inspiracje do tworzenia Waszej twórczości?
Zbigniew Szatkowski: Książki, filmy, życie - wszędzie pełno jest świetnych historii, o różnorodnych poziomach złożoności. Trzeba zawsze pamiętać, że opowieści nigdy nie jest czarno-biała - i to jest właśnie najwspanialsza rzecz w opisywaniu zdarzeń - można pokazać więcej perspektyw niż to co widać z pozoru. O dziwo, mnie najbardziej świat inspiruje, gdy jestem wypoczęty i najedzony. To z pozoru bardzo prozaiczne, ale ostatnio organoleptycznie odkryłem, jak strasznie jest to ważne dla kreatywności. Teraz się zregeneruje i będę grał - preferowalenie fajne rzeczy! To też powinienem doliczyć do postanowień noworocznych.
9. Nie obawiasz się, że któregoś dnia nadejdzie kryzys, pustka w głowie, zabraknie twórczych
pomysłów co w tedy zrobicie?
Zbigniew Szatkowski: Jest na zapleczu kilka rzeczy, których obawiałem się znacznie bardziej (wojna atomowa, brak kawy w szafce nad zlewem, klonowanie turów, cloud computing - lista była długa) Braku pomysłów nie obawiałem się nigdy. Prawda jest taka, że więcej problemów zawsze było z decydowaniem, które rzeczy chcemy rozwijać, które motywy, riffy i melodie przekształcać w pełnoprawne utwory. Przy nagrywaniu poprzednich płyt zawsze pozostało nam w głowach sporo motywów, które wcześniej odrzucaliśmy - nie ze względu na ich "jakość", ale na na przykład niepełne dopasowanie do warstwy konceptualnej krążków. Przede wszystkich dążyliśmy do tego by płyty były dobrze wyważone. Zarówno "Time must have a stop" jak i "Metafiction" będąc bardzo różnorodnymi albumami między sobą pozostają wewnętrznie spójne.
10. Czy pokusił byś się o ocenę gdzie bardziej jest przyjmowany i doceniamy zespół VOTUMna rodzinnym rynku czy za granicą?
Zbigniew Szatkowski: Popularna jest teoria, że jeśli dobrze przyjmowany jest zespół za granicą, to polscy fani docenią go, nawet jeśli pierwotnie wieszali na nim psy. Ciężko powiedzieć, jak było w przypadku Votum bo sytuacja się zmieniała w czasie. "Time must have a stop" został nieźle przyjęty w Polsce, a my sporo koncertowaliśmy z materiałem, który się na nim znajduję więc ludzie zaczęli się oswajać z całością, polubili numery, bardzo poszerzyliśmy grono fanów prezentując się coraz to nowej publiczności. Choć
przyznam, że "średnia" ocen z recenzji zagranicznych przewyższała oceny rodzimych recenzentów - nie w sposób istotny statystycznie jak przypuszczam, ale jakaś tendencja tam była. "Metafiction" była zaskoczeniem zarówno w Polsce jak i zagranicą - ludzie spodziewali się czystego metalu, dostali atmosferyczny, melodyjny rock sound. Gdy tylko udało się im otrząsnąć z "pierwszego wrażenia" recenzje były świetne - zarówno w Polsce jak i za granicą. Ciężko ocenić gdzie było najlepiej - wiem na pewno, że bardzo lubią nas Grecy.
11. Jak oceniasz obecną sytuację naszego rodzinnego rynku muzycznego czy jest na nim miejsce na tak specyficzne i oryginalne zespoły jak VOTUM?
Zbigniew Szatkowski: Każdy lubi słuchać, jak mówią, że to co robi jest "specyficzne i oryginalne" - zwłaszcza jeśli ta specyfika i oryginalność jest wypowiadana bez sarkazmu hehe... Na naszą "spec-muze" najwyraźniej miejsce jest. Sale coraz pełniejsze, sceny coraz większe, ludzi przybywa, płyty są lubiane. Zobaczymy, co będzie dalej, na ten moment nie jest źle. Lubimy to co robimy, poszerza się grono ludzi, którzy mieli okazję nas słyszeć i podoba im się, to co robimy - czad
12. Jak z perspektywy czasu oceniacie zabieg polegający na udostępnieniu płyty przed premierą na profilu Myspace i czy zamierzacie takie działania powtarzać w przyszłości?
Zbigniew Szatkowski: W dzisiejszych czasach to dość popularne akcje i wiele zespołów to robi, choćby ze względów czysto marketingowych. My zrobiliśmy to ponieważ płytka utknęła w tłoczni na dłużej niż planowano. Musieliśmy przesuwać premierę i uznaliśmy, że warto dać możliwość wszystkim tym, którzy czekali na album, by posłuchali go w zapowiadanym przez nas wcześniej terminie. Z poczucia przyzwoitości. Gdy tylko krążek pojawił się na półkach sklepowych zdjęliśmy płytkę z sieci, uprzednio organizując plebiscyt wśród słuchaczy na "numer, który zostanie". To była wyjątkowa sytuacja, ale nie wykluczam, że w przyszłości udostępnimy nowy album do posłuchania przedpremierowo.
13. Gdzie w najbliższej przyszłości będzie można Was obejrzeć na żywo?
Zbigniew Szatkowski: W poniedziałek ogłaszamy plan trasy koncertowej, która będzie poprzedzała nagrania nowej płyty. Odwiedzimy kilkanaście miast w Polsce z materiałem zarówno z "Time must have a stop", jak i "Metafiction".
Serdecznie zapraszamy, będzie to prawdopodobnie ostatnia szansa, by zobaczyć nas na żywo przed nowym CD. A jeśli nasze walki o finalny wygląd płyty będą tak zajadłe jak w przypadku poprzednich krążków to jest szansa, że się pozabijamy i skład z przyczyn czysto technicznych zostanie przetasowany.
Zapraszam więc na koncerty, póki Votum jest jeszcze w komplecie.
14. Na koniec tradycyjnie proszę o parę słów dla czytających.
Zbigniew Szatkowski: Zawsze niezmiernie trudno mi wymyślić taki "przekaz do wszystkich". Drodzy czytelnicy, wpadajcie na koncerty - w Polsce mamy mnóstwo fajnych kapel, które potrzebują waszego wsparcia by się rozwijać i działać dalej. Pojawianie się na koncertach z pewnością da im energie by "walczyć" dalej z przeciwnościami losu i grać dla was jak najdłużej. Warto zainwestować kilka krótkich godzinek,raz na jakiś czas by być może przyczynić się do powstania wielkich przyszłych gwiazd!
http://www.myspace.com/votumband
Zapraszamy do przeczytania relacji z Metal Hammer Festival 2010 na którym wystąpił zespół
VOTUM
http://metal.shemir.pl/artykul-553-kod-metal-hammer-festival-2010-katowice-spodek-27-08-2010-r--end.xhtml
Redaktor:
Paweł Chrzanowski, Wyświetleń:
816 [do góry]