22 lutego 2012, Środa

Artykuł

29 stycznia 2011 (22:33)

Rockowe Za-Mieszanie w Stolicy Podkarpacia vol.III - Rzeszów 20.01.2011

Czwartkowy wieczór, godzina 18ta, klub "Od Zmierzchu do Świtu" rozpoczyna się kolejne spotkanie zorganizowane przez sanocki "Management No Właśnie", kolejne prezentacje zespołów grających w różnych stylach i kolejne "perełki" wyłowione z terenu województwa podkarpackiego. Wstęp na taki koncert to tylko 5 zł, więc nie trzeba długo namawiać.
Jeszcze przed koncertem sprawdzałam w Internecie z kim będę miała przyjemność spotkać się tym razem, ale jak się później okazało, internetowe informacje o zespołach nie są zbyt często aktualizowane - i jednak warto w miarę możliwości czasowych skonfrontować je z kimś z zespołu, by później uniknąć "faux pas".









Około godz. 19 rozpoczął się koncert rzeszowskiego SYNDIKAD. Rockowy, alternatywny zespół, który w 2005 r. zaczynał od dwóch gitar: Tomasza "Janka" Różańskiego i Piotra Świstaka. Po 2 latach spotkań muzycznych dołączyła reszta składu. Na koncercie można było usłyszeć i zobaczyć jeszcze: za perkusją - Kamila Piękosia i na basie - Kamila Nieznańskiego (ex No Właśnie). Zespół gra typowy polski rock. Aczkolwiek można doszukać się w ich twórczości stylu reggae, funku czy bluesa. SYNDIKAD po półrocznej przerwie reaktywował się przy okazji tego koncertu. Zaczęło się od utworu "Już Wiem", później "Boski chłód". W brzmieniu zespołu można doszukać się naleciałości Nirvany, jak w utworze "Gdzieś w nieznane", utwór w stylu Tadeusza Nalepy w "przyspieszonym wydaniu", jak w ostatnim granym na koncercie utworze "By mieć".
Wrażenie - można było poczuć się "prawie" jak na koncercie Myslovitz, Roberta Gawlińskiego czy Kasi Nosowskiej.
Ogólnie świetny koncert, bardzo przyjemna muzyka, choćby do piwka.









Jako drugi wszedł zespół MALCHUS z Przeworska. Można powiedzieć że przyjechał z własną publicznością, bo od samych przygotowań zespołu pod sceną nagle zaczęło się robić tłoczno. Na scenie stanęli: Radosław "Radii" Sołek - gitara, wokal; Paweł Tumiel - gitara; Wojciech "Kumar" Jarosz - bass; Marcin "Mały" Brożbar - perkusja; Tomasz Rosół - klawisze; Artur Czesnak - wokal.
Zespół potrudził się o puszczenie intro na początku spotkania, później udało się wyłowić utwór "Pasjo", dalej wspomniano nazwę "Malchus"- przy którym zrobiły się pustki - być może publikę zraziły słowa jakie przed tym utworem zostały wypowiedziane z ust członków zespołu, a które być może nie zostały do końca przemyślane - biorąc pod uwagę "oryginalność" tego gatunku "metalu", tutaj oprawa kulturalna zespołu powinna mieć przeciwny biegun do tej widzianej na koncertach blackowych. Podczas koncertu naszła mnie myśl, czy tak w ogóle headbangerzy bawiący się pod sceną mieli świadomość treści propagowanych przez MALCHUS. Osobiście, jakbym nic o tym zespole nie wiedziała, to może by to jakoś przeszło, muzyka nawet skojarzyła mi się ze znanym zespołem z Sosnowca, trzeba przyznać że było głośno, było szybko ogólnie muzyka na duży plus - choć w zasadzie nic oryginalnego nie znalazłam, ale zasłyszane teksty jednak gryzły się z muzyką i całość specjalnie mi nie leżała. Później pod sceną znów zrobiło się gęsto. Na koniec zespół zaprezentował utwór "Wszelka chwała".
Ciężko uwierzyć że myśl o zespole MALCHUS wyszła z prób scholi. Według wypowiedzi Radosława Sołka, zespół chce zmienić stereotyp muzyki chrześcijańskiej, twierdząc że "to nie tylko dzieci klaszczące w dłonie na rekolekcjach". Ale może jednak tak właśnie powinno zostać? Metal o tematyce religijnej? - najwyraźniej się da, przecież można też jeść rybę wysmarowaną dżemem i popijać kefirem.. aczkolwiek dla większości wydaje się to niesmaczne, to znajdą się tacy którym się takie połączenie spodoba. W "Zmierzchu" byłam pierwszy raz na ich koncercie, pierwsze wrażenie słabe... dałam zespołowi kolejną szansę... ale znowu polegli... muzyka - nie jestem ekspertem więc nie będę się czepiać, ale zdecydowanie nie podoba mi się kiedy ktoś na siłę chce wkomponować do każdego utworu klawisze. Zespół wydał parę demówek, a w 2010 roku dość znany w swoim środowisku album "Didymos". Wydawcą została australijska wytwórnia Soundmass, która zainteresowała się twórczością zespołu prezentowaną na profilu myspace.
Tym którym było mało, i którzy są ciekawi takiej muzyki, można polecić takie zespoły jak: 2Tm2,3 czy Armia.









Czas na przemyski zespół... a w sali chwilowo zrobiło się pusto - większość osób spod sceny zwyczajnie poszła odsapnąć po poprzednim koncercie, gdzie dawali upust drzemiącemu na codzień powerowi. Kolejnym zespołem był PIGS LIKE PIGEONS, który wystąpił po raz trzeci na rzeszowskiej scenie.
"Android" - gitara i wokal, "Smus" - bass i wokal, "Neo" - gary. Ogólne wizualne wrażenie wprowadziło mnie w błąd. Spodziewałam się usłyszeć coś na miarę punkowego koncertu, więc to była kolejna niespodzianka tego wieczoru. Nie wiedziałam czego spodziewać się po muzyce tego zespołu, którą określa się od rocka przez rock'n'rolla aż do tanga.
Jak już przyszło co do czego, to panowie nas bardzo mile zaskoczyli. Grają dynamicznie, ale dość spokojnie, łagodnie. Przed każdym kawałkiem jeden z wokalistów, a dokładniej "Android", przejmował rolę konferansjera i w kilku słowach opisywał czego można się spodziewać w treści kolejnego utworu. Zaczęło się utworem "Stare złe psy", na styl rock'n'roll, gitara skojarzyła mi się z utworem "Surf Rider" z filmu Pulp Fiction, hehe. Kolejny utwór "Besserwisser" jak się dowiedzieliśmy był o ludziach którzy lubią dużo komentować, dalej "Szmaty" - dla nie wtajemniczonych to pod temat wyborów samorządowych. Przeskoczę do utworu "Seba" który mi przypadł do gustu, hehe w Rzeszowie też spotkamy nie jednego Sebę, który "nie bał się niczego". Przy utworze "Sobota" pod sceną szalała przeważająca żeńska część gości klubu.
Początki zespołu sięgają 2008 roku, ale panowie zdążyli już nagrać demówkę pt:."Pigwins". W planach wiosną tego roku nagranie EP-ki z nowym materiałem. Życzymy wytrwałości w postanowieniu!









Ostatni zespół GET BREAK zaczął grać o (jeszcze) przyzwoitej porze, czyli 22:30. Ci którzy zostali do końca i nie mieli iść następnego dnia na 7 do pracy na pewno nie żałowali. Hard rockowy zespół z Jarosławia zaprezentował się z jak najlepszej strony. Ze wszystkich klubowych zakamarków wyszło sporo zaciekawionych słuchaczy, i stopniowo zaczęło brakować miejsca dla fotografów. Zagrali dla nas: "Miro" - gitara, wokal; "Jaro" - bass, Tomasz Balicki - gitara i Łukasz Balicki - perkusja. Zespół nagrał już demo "Wentylator" w 2007 roku, druga płyta CD - "Barometr" w 2009 r. Zespół na rozgrzewkę rozpoczął 2 utworami ze swojej pierwszej demówki - "Na Czarnej Drodze" i "Zabieraj Albo Daj". Później dorzucił do pieca świetnie zrobionym coverem Johna Lennona "Cold Turkey" - z podrasowaną muzyką i tempem jak przystało na rockowy zespół. Dobrych kilka numerów później można było usłyszeć tekst wkręcającej szybkiej i skocznej piosenki "Wódko wódeczko popłyń mi rzeczką, popłyń-wartkim-strumieniem, wódko kochana zostań do rana, i bądź moim zbawieniem(...)", czyli utwór pt:."Wódko Pozwól Żyć". Mocno rozgrzana publika, nie dawała zespołowi spokoju. Z tego co pamiętam GET BREAK bisował co najmniej dwa razy.

Koncert nagłaśniało "Studio Muzyczne NORA" z Ustrzyk Dolnych.

"Dlaczego metalowcy graja tak szybko na gitarach?" bo jak powiada pewna mądrość ludowa "Jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy"... hehe.

[zapraszamy do obejrzenia galerii]



Redaktor: Sylwia Musiał, Wyświetleń: 766 [do góry]
Podobne

ARTYKUŁY

Lp Tytuł Data
1 Rockowe Za-Mieszanie II, Rzeszów 09.12.2010 #449 15 grudnia 2010 (20:50)
2 XV - lecie zespołu ARTROSIS, Rzeszów #691 01 grudnia 2010 (19:50)
3 Relacja z urodzin Piguły w Kontrastach - THE ANALOGS #1288 20 listopada 2010 (18:40)
Statystyka

Łukasz Kryściak © 2010 - 2012 rock.shemir.pl, Wszystkie prawa zastrzeżone!