17 lutego 2011 (19:51)
Qube - Incubate
Qube – Incubate (2010)
Polska progresją stoi. Coraz więcej zespołów chce podzielić los Dream Theater, King Crimson, czy choćby rodzimego Riverside. Jednocześnie rozwija się ruch ubóstwiający szaleństwo wzięte żywcem z Dillinger Escape Plan czy Faith No More. Stąd moje wątpliwości, czy cokolwiek może mnie jeszcze zaskoczyć w tym – bądź co bądź – ukierunkowanym na zaskakiwanie gatunku muzycznym.
Aktywna od niedawna (mniej niż 2 lata) wytwórnia Electrum Production dała mi swego czasu nadzieję na wysyp perełek płytowych, zwłaszcza obiecujących debiutantów. Drugi album studyjny zespołu Qube niestety do takich perełek nie należy.
Bardzo trudno ocenia się takie albumy. Co z tego, że pozornie wszystko się zgadza i przeciętny słuchacz pominie niedoskonałości lub wręcz zachwyci się muzyką płynącą z głośników. Zbyt wiele tutaj sprzeczności. Wyrównany styl na nic się zdaje, jeśli po wysłuchaniu płyty kilka razy nie mamy ochoty do niej wrócić. Wszystkie wyjątkowe elementy gdzieś giną w silnych przesterach, sztucznych dźwiękach bębnów. Choć chwila odpoczynku od prześcigających się w biegu do nikąd instrumentów wiele by dała. Owszem, znalazło się kilka momentów wytchnienia, okraszonego gdzieniegdzie nagraniami odgłosów natury. To jednak za mało.
Lubelscy muzycy starali się prawdopodobnie stworzyć album koncepcyjny, co najprościej zauważyć dzięki krótkiej powtórce pierwszej kompozycji pod koniec płyty – oto uniwersalna recepta na codę. Teksty dotyczą życia (a czego innego mogłyby dotyczyć?), co daje nam jakiś punkt zaczepny, wspólny mianownik dla każdego z utworów zawartych na „Incubate”. Fanom analizowania liryk mogę polecić przestudiowanie bookletu. Ich autor – jednocześnie wokalista zespołu (Daniel Gielza) – nie przesadził w żadną stronę, nie spodziewajcie się jednak wielkich opowieści w rodzaju „Scenes From a Memory”. Zbyt przejmujące teksty nie sprawdziłyby się jednak w takiej stylistyce muzycznej.
Nie zrozumcie mnie źle. Płyta nie jest tragiczna – gdyby tak było, wyłączyłbym ją po paru minutach i pozostawił bez słowa komentarza. Spotkałem się jednak ze słowami wielkiego uznania dla drugiego krążka zespołu Qube. Kto ma więc rację? Oto zadanie dla was – przekonajcie się sami.
5/10
Electrum Production, 2010
http://www.qube.com.pl/
Redaktor:
Szymon Zelewski, Wyświetleń:
469 [do góry]